Archiwa tagu: wokulski

Pożegnanie z „Lalką”

To dziś ten dzień. Właśnie dzisiaj,po godzinach mozolnego przedzierania się przez rozterki Wokulskiego nadszedł czas by zostawić Stacha i wrócić do normalnego życia. Ach, jak miło jest mi opuścić Izabelę!

 
O ile co do oceny Wokulskiego opinie są różne, wszyscy znani mi ludzie nienawidzą Izabeli. Naprawdę niewiele znam tak jednoznacznych w ocenie postaci. I przez kilkaset stron czytamy historię miłości Stacha do tejże hieny, cały czas mając nadzieję, że da sobie spokój, odkocha się i zajmie czymkolwiek innym.

Parę dni temu pisałam o zmianie postrzegania moralności na przestrzeni dziejów. I o to zaloty Wokulskiego, o ile w dziewiętnastym wieku mogły wydawać się całkiem do przyjęcia, z dzisiejszego punktu widzenia są co najmniej niepokojące. Wokulski zakochuje się w Izabeli na pierwszy rzut oka. Jest zauroczony jej wyglądem, to zrozumiałe i naturalne, ale to, że przez rok ryzykuje życie w imieniu zauroczenia już naturalne nie jest. Rozumiem, że są różne sposoby postrzegania miłości, ale Wokulski nie zamienił z Izabelą nawet jednego zdania. Przykro mi, że trafił na taką harpię jak Iza, jednak było to do przewidzenia.

Ponadto, Stach jest starszy od Izabeli 28 lat. Dlaczego dziwi go, że Izabela jest mniej od niego samoświadoma? Tak została wychowana. Nie została doświadczona przez życie jak Helena Starska. Uczucia Wokulskiego stanowczo biorą górę nad rozumem, skoro tego nie dostrzega. 

Dziwi mnie też brak zainteresowań Wokulskiego i jego skłonności do manii. Z powieści dowiadujemy się, że Stach wiele lat poświęcił naukom przyrodniczym i jest to jego pasja. Jednak w powieści nadmieniono, że w ciągu 2 ostatnich lat nie zajrzał do żadnej z naukowych książek. Dlaczego? Co zajmowało mu czas? Wiemy, że pracował i uczył się angielskiego, też bardziej z obsesji Izabelą niż zainteresowania- czy robił coś dla przyjemności? Czytał coś? Nie mamy takich informacji ( pomijam okres odtruwania się po Izabeli).

Wokulski był wręcz chorobliwie skryty. Zwierzał się tylko Szumanowi i Rzeckiemu, ale nie był z nimi do końca szczery. Ignacy dowiadywał się o wielu ważnych decyzjach Stacha z plotek- nie uważacie, że to raczej przykre?

W ogóle Rzecki jest moją ulubioną postacią w „Lalce”. On serio dba o Wokulskiego i przejmuje się jego losem. Ma swoje wady, jednak jest w nich bardziej ludzki. Łatwo mu współczuć i kibicować.

  
Nie będę zbytnio narzekać na kompozycję „Lalki”. Jest nieco rozwlekła, ale pisana była jako powieść w odcinkach. Była przystosowana właśnie do takiej formy wydawniczej.

Bardzo ciekawą interpretację „Lalki” oferuje Olga Tokarczuk w ” Lalce i perle”. Polecam. To dużo ciekawsza rzecz niż to, czego uczą nas w liceum.

Podsumowując, uważam „Lalkę” za całkiem niezłą powieść. Nie nazwałabym jej może ponadczasową. Ale najbardziej irytuje mnie sposób nauczania „Lalki” w liceach, który wymusza nieskończone powtarzanie nieistotnych szczegółów i utartych stwierdzeń, tak naprawdę obrzydzając lekturę. Nie wiem, czy można to robić w inny sposób.

„Lalka”, jako powieść długa i skomplikowana, nie sprzyja takiemu systemowi nauki. To podejście tylko jej szkodzi. Poza tym, kto nazywa dwóch ważnych bohaterów książki Starski i Stawska? Niezbyt przyjazne dla czytelnika.

Cieszy mnie w „Lalce” nieczęste w naszej kulturze przedstawienie przedsiębiorcy jako pozytywnej postaci. Fajne, że Prus nie powiela stereotypów popularnych do dzisiaj i rzeczywiście czegoś nas w ten sposób uczy.